Ichigo ichie

Blogowanie sprzyja ciekawym spotkaniom, nie ulega watpliwosci. Na blogowisku szukam osob o podobnych zainteresowaniach, aby moc sie nimi wzajemnie z nimi dzielic. Dzisiaj myszkowalam po blogach, aby znalezc kogos, kto jest mieszkancem mojego rodzinnego miasta; nie musialam dlugo szukac. Danusia, moja rodaczka, jest wielbicielka delektowania sie smakiem i aromatem herbaty. Czyz to nie piekne spotkanie? 



Prowadzi pieknego bloga, ktory traktuje wlasnie ten temat. Nie moglam obok niego przejsc obojetnie. Na blogu Danusi szczegolnie zainteresowal mnie felieton o duchowym zaangazowaniu sie w niemal rytualne parzenie herbaty i jej picie. Szczegolne sa to chwile. I szczegolnie pozwalajmy sobie je przezywac. Aby nie umknal mi ten felieton posrod wielu innych , przywolam jego link:  Herbata i uważność  .

Pozwole sobie na zacytowanie fragmentu tego artykulu:

"Ważne jest  - gdy zostanie już podana herbata -  byśmy pozwolili, aby czas się zatrzymał.
Odłóżmy na bok wszelkie troski, narzekania i codzienne zmartwienia."

Pisze te slowa przy relaksacyjnej muzyce, wyciszam serce, 
moj piesek chrapie cichutko tuz obok. Zatem ja tez wskakuje do lozka, 
spokojnej nocy :)



Że nic nad zdrowie ...




A wszystko sie zaczelo od spotkania z Toba Natalio :)

Blog moj istnieje juz ponad rok, lecz do dzisiaj nie znalazlam stabilnej bazy, na ktorej moglabym sie oprzec, aby zawiadywac dzialaniami na rzecz swojego zdrowia. Nie umialam tego robic, mialam zbyt nikłą na ten temat wiedze. Jedynym zrodlem tej wiedzy jest, jeszcze do dzisiaj, lektura doktora Michala Tombaka. Z pewnoscia znasz tego naukowca, wspanialego czlowieka. Bardzo wiele nauczylam sie od pana doktora i bardzo wiele jego porad stosuje do dzis w swoim zyciu. Jedynie te slodycze, jedynie to pieczywo, ktore kocham :) Te weglowodany, przez ktore mam zbyt wiele ciala na sobie. Wiedza pana doktora Tombaka jest bezcenna, lecz ksiazkowa. Gdybym go znala osobiscie, dzisiaj moje odbicie w lustrze usmiechaloby sie do mnie :)

Trafilam na Twoj felieton o zdrowiu na You Tube. Tak bardzo mnie zainteresowal ten temat, ze natychmiast kliknelam na subskrypcje. Przegladnelam kilka innych Twoich filmowych felietonow i zaczelam czytac Twojego bloga, traktujacego o zdrowiu. To jest wlasnie to miejsce, ta osoba, ktorej szukalam - pomyslalam - i teraz z najwieksza przyjemnoscia zdobywam wiedze, jaka przekazujesz innym. Calym sercem Ci za to dziekuje. W tej chwili organizuje sie w sferze ustawiania nowego stylu zycia, m.in. stylu odzywiania sie, lecz w miedzyczasie stosuje diete dziewieciu zasad. Jest to narazie "gra wstepna" do wlasciwego, w pelni zorganizowanego programu, jaki przygotowuje na najblizsza przyszlosc. Program ten trwac bedzie do konca moich dni, czyli bardzo dlugo, bo zamierzam zyc dlugo ponad sto lat; chocby na zlosc ZUS-owi :) 

Słońce nawet w deszczu

Wczoraj odebralam wynik badania rentgenowskiego mojego obolalego biodra. Jaka radosc!! "Zmian kostnych lub stawowych nie stwierdza sie" - przeczytalam z glosnym smiechem. Zadnej operacji wymiany biodra nie bedzie! Jedno, co musze dla siebie zrobic, to nie biegac na spacerkach z Dinkiem, lecz chodzic. I czesto odpoczywac na laweczkach. Laweczek w Gliwicach dostatek, a i ja, i Dino lubimy te na nich przystanki.  RADOSC!


* * *


Moje wiersze o tobie
to jedyne wspomnienie.
I troszke oddechu na
spacerach z psem.




Trzydzieści prawie lat wcześniej

Nigdy wczesniej nie przypuszczalam, ze moge kiedykolwiek wyjechac z mojego miasta, a coz dopiero z kraju. I to do Niemiec! Urodzona tuz po zakonczeniu II wojny swiatowej, slyszalam od rodzicow, jak bardzo nienawidzili Niemcow. Niewiele z tego rozumialam, nigdy nie zastanawialam sie nad ich slowami, bylam przeciez dzieckiem. A jednak cos w tej dzieciecej glowce zostawalo, choc nie rozumiala ona co. Potem byly filmy wojenne, ktorych sens juz pojmowalam. Lekcje historii w szkole tez ukazywaly potwornosci wojny. Trudno bylo lubic Niemcow. 

Nie mialam innego wyjscia. Do Niemiec nie pojechalam, aby zarobic pieniadze, wiecej niz mialam, lecz aby miec co zjesc. Nie wszystko ode mnie zalezalo, lecz moglam przeciez sie zbuntowac, moglam od niego odejsc, isc swoja droga, nie patrzec, jak traci pieniadze, jak zatraca wszystko, co dotychczas zdobylismy, co zbudowalismy. Te okazje wyjazdu wykorzystalam. Bylo bardzo ciezko, tesknota za swoimi, za jezykiem polskim i samotnosc bardzo dokuczaly. Sluchalam Chopina ...




Mialam pracowac tam 3 miesiace. Tylko odkuc sie nieco, tylko na tyle, aby odzyskac mieszkanko i skromnie je umeblowac. Chcialam miec dach nad glowa, bardzo skromnie i spokojnie zyc. Pragnelam byc sama, sama decydowac o swoim zyciu. Gdybym zrobila to wczesniej ...

W Niemczech pozostalam prawie cwierc wieku. Tylko dlatego, ze ja tak chcialam, ze postanowilam sama kierowac swoim zyciem. Po drodze wiele popelnilam bledow, lecz dzisiaj, dzieki pracy w tym kraju, moglam powrocic do Ojczyzny i zyc tak, jak wczesniej tego pragnelam. I dzisiaj postanowilam pisac swoje zycie na tym blogu. Pragne ten czas zapamietac. Nie wolno mi o nim zapomniec.