Mamusiu ...


Zawsze przy Tobie

Bez wątpliwości


Nie, nie mam żadnych, a to dlatego, że nigdy nie słuchałam tępych polityków. W podobnych okolicznościach słucham swojego rozumu, swojej intuicji, serca i wychodzę na tym dobrze. Okoliczności te są niebanalne, ponieważ dotykają tego, co dla nas najcenniejsze: ZDROWIA.  Cóż na ten temat powiedzieć może taki głupawy ministerek zdrowia, który nie ma najmniejszego pojęcia o tym, co w medycynie piszczy? 

Nie będę się nad medycznym aspektem sprawy rozwodzić, bo nie moja to domena, lecz po prostu zwyczajne poczucie odpowiedzialności za siebie i innych; i na tym się skupiam. Dlatego też na pewno nosić będę maseczkę wszędzie tam, gdzie wokół ludzie, na spacerach z psem również, niezależnie od tego czy minister głupi, czy też jeszcze głupszy. Moja rodzina, przyjaciele mają podobne odczucia i podobnie będą postępować. Rozmawialiśmy o tym i wiemy, co czynić, jak postępować, jak chronić się przed pandemią, która istnieje i jeszcze bardzo długo będzie istnieć, a to m.in. za sprawą politycznej tępoty polskich przywódców. POLITYCZNA TĘPOTA POLITYKÓW - to jest dopiero epidemia naszego biednego kraju!

Czy warto?

Zastanawiam się czy nasze postanowienia, które stawiamy sobie w nowym roku mają sens? A może to po prostu puste słowa, o których zapominamy już po paru dniach, gdy przyrzekliśmy sobie konsekwentnie je spełniać, aż do skutku? Właściwie nigdy sobie niczego nie przyrzekałam. Znam siebie i wiem, że często mój zapał przypomina spalającą się wiązkę słomy. A jednak w tym roku przyrzekłam sobie, że dwa postanowienia będę realizować od dzisiaj do ostatniej minuty 2022 roku, z możliwością corocznego przedłużania tej "umowy" zawartej z samą sobą. W umowie tej zawarte są dwa punkty:



Jest nad czym myśleć. W obu przypadkach potrzebuję pomocy. 

Kilka miesięcy temu zmieniłam lekarza rodzinnego. Trafiłam na bardzo przyjazną panią doktor, która z pewnością nie odmówi mi porady odnośnie prawidłowej pielęgnacji ciała i ducha. Znam swój organizm, lecz czasem zaskakuje mnie czymś, co mnie niepokoi. Wiem, że tak bywa w wieku trzeciej młodości (a może już czwartej) i chciałabym wiedzieć, jak nie wpadać wtedy w panikę. Pani doktor jest bardzo miła, już na pierwszym naszym spotkaniu powiedziała mi "chyba zostanie pani moją ulubioną pacjentką" 😊 Kolejne nasze spotkania i rozmowy telefoniczne tylko potwierdziły moje przypuszczenia, że można na nią liczyć. Ma również bardzo dobre opinie pośród innych pacjentów. Jest kardiologiem. Mam też w planie rozmowę z dietetykiem. W najbliższy poniedziałek umówię się z obydwiema paniami. 

Moje domowe finanse. Już od wielu lat mam je tak poukładane jak u prawdziwego buchaltera. Dwukrotnie w miesiącu robię bilans przychodów - rozchodów, aby mieć na oku każdy rachunek już zapłacony i jeszcze te do zapłacenia. Ostateczny stan konta musi mnie zadowalać. Robię to wszystko po swojemu i myślę, że gdybym zasięgnęła porady doradcy finansowego, on pomógł by mi osiągnąć lepsze wyniki. Mam przed sobą pewne plany mieszkaniowe i pragnę je jak najszybciej urzeczywistnić, bo starszej pani czas szybciej upływa, niż młodej kobietce 😏 Na mojej ulicy jest biuro doradcze w sprawach finansów gospodarstw domowych. Tych dużych i tych deczko mniejszych. Do profesjonalisty w tej dziedzinie mam kilka pytań, spisanych już w notatniku. Poniedziałek? Dlaczego nie, lubię poniedziałki 😊

A zatem zaczynam działanie od Nowego Roku i od poniedziałku. Jutro niedziela; to czas na spisanie nie tylko samych postanowień, lecz również wszystkich pytań, jakie zadam profesjonalistom, których będę prosiła o pomoc. Moja Przyjaciółka Janeczka poradziła mi, abym oba postanowienia napisała na niewielkiej karteczce i jutro ją spaliła. Podobno dopiero wtedy spełni się to, co jest na niej napisane, a same postanowienia pozostaną w sercu. Dlaczego nie? Niektóre przesądy mnie nawet bawią. 

Był strach

Bardzo wysoka gorączka, męczący kaszel i katar-gigant, to wszystko nie pozwalało mi spać, ani normalnie funkcjonować. Moja kochana pani doktor natychmiast skierowała mnie do laboratorium gliwickiego szpitala wojskowego, który od dwu lat, od kiedy zaatakował nas Covid 19, pełni rolę szpitala dla pacjentów zarażonych tym wirusem. Byłam umówiona dziś, na godzinę 16.50. Czekali na mnie. Punkt wymazu znajduje się w przyczepie na terenie podwórza szpitala. Bardzo miła siostrzyczka zrobiła wymaz z ust i nosa, poinformowała mnie, że o wynikach badania zostanę powiadomiona osobnym SMS-em oraz o informacji, gdzie i jak odnaleźć ten wynik na stronie internetowej laboratorium. Właśnie wychodziłam z Dinusiem na wieczorny, krótki spacerek, gdy telefon dal mi sygnał pojawienia się SMS-a. Po powrocie ze spaceru weszłam do internetu. Serce biło jak oszalałe. Wynik jest CUDNY !!!! 😀💕 Wielkimi literami napisano:  NIE WYKRYTO RNA  wirusa Covid 19. Co za ulga.

Gdzie więc się tak załatwiłam?  Dawno nie miałam takiego ostrego przeziębienia. Moja kuzyneczka Krystynka zapytała: "a ciepłe majtasy nosisz??" No coś ty, kto dzisiaj nosi ciepłe majtki? Ciepłych majtek nie kupiłam, lecz od dzisiaj noszę pod dżinsami zimowe, cieplutkie rajstopy. Nie trzeba było ignorować ciągłych, codziennych pouczeń Mateczki o noszeniu w zimie ciepłych majtasów. Mądry Polak po szkodzie? Na to wygląda  🤔🧡😀




 

Cieplutka zmiana

Jedyną, jednak jakże znaczącą wadą mieszkania, w którym teraz mieszkam są niewielkie kaloryfery, które nie potrafią go ogrzać. Mieszkanie jest powierzchniowo duże i wysokie. To Starówka Gliwic. Moja kamienica jest na razie nieocieplona - zimno, choć jeszcze nie ma mrozów. Elektryczne docieplanie podwyższa rachunki za prąd. Jest jeszcze jeden powód, bardzo osobisty, dla którego zmieniam mieszkanie, lecz o nim nie będę pisała. Jednym słowem -   przeprowadzka. 
Dziś, razem z dwiema przyjaciółkami, oglądałam nowe mieszkanie. Jest piękne i bardzo funkcjonalne. Rzecz oczywista, w samym sercu miasta. Nie chciałam mieszkać na jego peryferiach. Cieszę się bliskością urzędów wszelakich, dużych sklepów, banków i nie chciałam tego zmieniać. Starsza pani musi mieć wszystko pod ręką. Zwłaszcza zieleń wokół, parki i tereny spacerowe. W Gliwicach tego nie brakuje. Nowe mieszkanko jest powierzchniowo również spore, ma 75 m2, lecz nie jest wysokie; nie będę się bała mycia okien i zmieniania firanek. Nie będzie mi już potrzebna trzymetrowa drabina, która jest niezbędna tu, gdzie do dziś mieszkam. I tak z niej nie korzystałam, ponieważ bardzo boję się wysokości. Trzy pokoje, każdy pokój ma dwa okna, mieszkanie jest bardzo jasne, słoneczne. To cieszy 😃 Łazienka i aneks kuchenny - marzenie. Jeden z pokoi jest nieumeblowany i to jest cudne, bo przecież mam trochę swoich mebli; kredens pokojowy, biurko, "babciny" fotel i, rzecz jasna, szafka pod telewizor. Telewizor duży, więc i szafka niemała. Będzie to pokoik relaksacyjno-telewizyjny. Dokupię wygodną sofę lub kanapę. A w sypialni jest duże łóżko z nowiutkim materacem! To dla mnie bardzo ważny mebel. Nie pamiętam już, kiedy spałam na kanapie. Spanie musi być bardzo, bardzo wygodne. Dorosły człowiek przesypia przecież 1/3 życia. Zdrowy sen to zdrowe życie. I cieplutkie życie, a o takie właśnie się ubiegam 😉